Author Archives: Kinga Żołnowska

Niezbędnik Dobrego Nauczyciela

…dodałabym również: opiekuna, wychowawcy, psychologa.

Polecam serię „Rozwój w okresie dzieciństwa i dorastania”, opublikowaną przez zespół projektu Entuzjaści Edukacji, pod redakcją prof. dr hab. Anny Brzezińskiej:

http://eduentuzjasci.pl/publikacje-ee-lista/214-niezbednik-dobrego-nauczyciela/seria-1-rozwoj-w-okresie-dziecinstwa-i-dorastania/1171-niezbednik-dobrego-nauczyciela-seria-1-rozwoj-w-okresie-dziecinstwa-i-dorastania.html

Każdą z sześciu publikacji, odpowiadających kolejnych okresom rozwojowym, można nieodpłatnie ściągnąć, klikając na okładki książeczek.

 

Informacje ze strony www.eduentuzjasci.pl:

Seria 1. Rozwój w okresie dzieciństwa i dorastania – przedstawia najważniejsze zmiany i osiągnięcia rozwojowe czyli „kamienie milowe” w kolejnych etapach dzieciństwa i dorastania w obszarze fizycznym, emocjonalnym, intelektualnym i społeczno-moralnym. Pokazuje, jaką rolę w rozwoju odgrywają kontakty społeczne z dorosłymi, a jaką kontakty z rówieśnikami. Przygotowana seria opisuje sześć etapów rozwojowych człowieka – od wczesnego dzieciństwa po późną fazę okresu dorastania. Seria przeznaczona jest głównie dla opiekunów, wychowawców i nauczycieli – w żłobkach, klubach malucha, przedszkolach, szkołach podstawowych, gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych, a także dla pracowników klubów i świetlic. Słowem – dla osób pracujących na co dzień z dziećmi w różnym wieku i z młodzieżą. Także dla rodziców, chcących poszerzyć swe rodzicielskie kompetencje.

„Nic mi nie zrobicie, jestem waszą córeczką”

http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105402,16817199,Nic_mi_nie_zrobicie__jestem_wasza_coreczka.html

Wyżej zalinkowany reportaż Gazety Wyborczej wywołał burzliwą dyskusję. W komentarzach nie brak radykalnych ocen postępowania zarówno rodziców, jak i Dominiki. Po tak pobieżnym artykule naprawdę ciężko diagnozować przyczynę problemów, można się jedynie zastanawiać nad różnymi ścieżkami rozwojowymi.

Jedno z pierwszych zdań bardzo mnie zainteresowało, ale niestety nie zostało rozwinięte. Chodzi o wzmiankę, że tuż po urodzeniu się Dominiki, w opiece nad nią pomagała opiekunka. To bardzo ważne – od kiedy, na jak długo, jak wyglądała jakość tej opieki. Aktualnie uważa się, że dla rozwoju autoregulacji najistotniejsze są pierwsze 3 miesiące życia (!). W książce „O chłopcu wychowywanym jak pies” jeden rozdział poświęcony jest psychopatycznemu nastolatkowi. Dokładna analiza jego wczesnego dzieciństwa rzuciła światło na możliwe przyczyny zaburzeń. Oczywiście nigdy nie jesteśmy w stanie wyodrębnić pojedynczych czynników odpowiadających za pojawienie się objawów, z tej prostej przyczyny, że na rozwój człowieka (i ten zdrowy, i ten zaburzony) wpływa konstelacja genów, czynników prenatalnych, warunków środowiskowych.

Jedno wiadomo na pewno. Tym, co ma na nas, jako istoty społeczne, największy wpływ, są RELACJE. Człowiek rozwija się przez dotyk, bliskość, odzwierciedlenia emocjonalne, powtarzanie gestów, spojrzeń, uśmiechów i umacnianie więzi ze znaczącym opiekunem.

Kongres Rodzicielstwa Zastępczego 2014

16 czerwca 2014 roku w Warszawie odbędzie się II Kongres Rodzicielstwa Zastępczego, którego organizatorem jest Koalicja na rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej. Wśród prelengentów i uczestników będą rodziny zastępcze i ich wychowankowie, specjaliści, przedstawiciele instytucji państwowych oraz pozarządowych.

Informacje dotyczące programu kongresu oraz formularz zgłoszeniowy znaleźć można na stronie: http://www.koalicja.org/dzialania/ii-kongres-rodzicielstwa-zastepczego/

Jesper Juul o wychowaniu

„Czy wychowanie może być życzliwe? Owszem, dokładnie tak samo, jak życzliwy może być związek dwóch dorosłych osób. Warunkiem jest, żeby rodzice zrozumieli, że naprawdę poznają swoje dziecko dopiero wtedy, gdy spędzą z nim całe życie. Albo innymi słowy: wychowanie może być życzliwe, czyli w pozytywny sposób przekazywać miłość rodziców, gdy uwzględnia jedyną w swoim rodzaju osobowość i indywidualność dziecka. Niestety, gdy rodzice mówią o wychowaniu, zazwyczaj mają na myśli coś przeciwnego: podają szablony, do których dziecko musi się dostosować, bez względu na swoją indywidualność.”

Jesper Juul, „Twoja kompetentna rodzina”, s. 130

Mam poczucie, że wiele konfliktów i wzajemnych rozczarowań bierze się właśnie z usilnych prób wpasowania dzieci do szablonów i wzorców zakorzenionych w głowach rodziców. Zanim ocenimy i skrytykujemy zachowanie dziecka, zastanówmy się, skąd naprawdę pochodzą nasze oczekiwania.

O tym, dlaczego nastolatki z rodzin zastępczych wymagają szczególnego wsparcia od dorosłych

Zadania rozwojowe typowe dla okresu dorastania

Zadanie rozwojowe adolescencji to, wg Eriksona, rozwiązanie kryzysu między tożsamością a rozproszeniem tożsamości. Pozytywne rozwiązanie tego konfliktu prowadzi do zyskania poczucia bycia sobą, ciągłości w czasie i przestrzeni oraz do zdolności podejmowania określonych ról w życiu. Tożsamość tworzy się przez wybór celów, zinternalizowanie wartości, przekonań oraz określenie grup, z jakimi osoba chce się identyfikować i do jakich przynależeć. W formowaniu dojrzałej tożsamości młodzi ludzie potrzebują od dorosłych adekwatnego i dojrzałego wsparcia (Brzezińska, 2012). Nastolatek jest w stanie przyjąć to wsparcie, jeśli istnieje między nim a dorosłym więź (o czym warto pamiętać w kontekście opieki zastępczej, szczególnie jeśli ma ona swój początek w okresie adolescencji). Continue reading

Potrzebujemy rodzin zastępczych

Przedstawiam materiał, który wyemitowała wczoraj poznańska telewizja WTK oraz program „Otwarta antena”, w którym wzięłam udział. Tematem przewodnim miała być promocja rodzicielstwa zastępczego. Niestety formuła i czas programu nie pozwoliły na czytelne i wyczerpujące omówienie, czym jest i jakie ma zadania rodzina zastępcza, ale tutaj mogę co nieco dodać i wyjaśnić.

Sam tytuł programu jest mylący, bowiem rozmowa dotyczyła rodzin zastępczych a nie rodzinnych domów dziecka. Dane przedstawiane na planszach oraz spora część spotkania poświęcona została głównie zawodowym rodzinom zastępczym, które przeszły dodatkowe szkolenia i podpisały umowę z powiatem. Znaczna większość rodzin zastępczych funkcjonuje jednak w formie niezawodowej, a więc nie otrzymuje wynagrodzenia, a jedynie 1 tys. zł na częściowe pokrycie koszów utrzymania dziecka. Tacy rodzice zastępczy zwykle nie rezygnują ze swojej pracy zawodowej, a przyjęte dziecko chodzi do żłobka, przedszkola czy szkoły, co sprawia, że ich codzienne życie nie różni się znacznie od codzienności innych rodzin.

Myślę, że warto też „odczarować” obraz dzieci, które potrzebują opieki zastępczej. Daleka jestem od koloryzowania i roztaczania przed kandydatami sielskiej wizji przyszłego życia jako rodzina zastępcza, ale wiem że wśród dzieci w pieczy zastępczej są także dzieciaki zdrowe, aktywne, wesołe, potrafiące się bawić. Nie każde z nich doświadczyło traumy w takim znaczeniu, jak potocznie to rozumiemy, lecz raczej tak zwanej traumy relacyjnej (związanej z niewłaściwą opieką rodzicielską). Są to dzieci, które przeżyły i przeżywają wiele strat oraz proces żałoby, a ich problemy z zachowaniem czy emocjonalnością mogą wynikać z zaburzonego procesu przywiązania z okresu wczesnego dzieciństwa. Na szkoleniach kandydaci otrzymują dużą dawkę wiedzy teoretycznej i praktycznej m.in. z zakresu wychowania zranionego dziecka, przywiązania, RAD (reaktywnych zab. więzi), FAS (płodowego zespołu alkoholowego), specyficznej roli rodzica zastępczego oraz sposobów współpracy z rodzicami naturalnymi. Szkolenia są bezpłatne i trwają kilkadziesiąt godzin rozłożonych w czasie 5-6 tygodni. W Poznaniu odbywają się w weekendy. Etap szkoleń jest poprzedzony spotkaniami diagnostycznymi i rozmowami z pedagogiem i psychologiem.

Problem skarg i „donosów” jest złożony, lecz nie tak częsty, jak można by sądzić po wypowiedziach. Owszem, część informacji przekazywanych instytucjom zajmującym się rodzinną pieczą zastępczą może być nieuzasadniona i niesprawiedliwa, lecz na każdy sygnał o ewentualnej krzywdzie dziecka, trzeba właściwie zareagować, traktując dobro dziecka priorytetowo. Osoby odpowiedzialne za ocenę sytuacji wychowanków powinny działać w podmiotowej współpracy z rodziną zastępczą, w sposób nieoskarżycielski, spokojny, skierowany na weryfikację informacji i propozycję wsparcia.

Nie zgadzam się ze słowami redaktora, że dzieci w pieczy zastępczej są „niechciane”. Rzadko dochodzi do porzucenia dziecka czy zrzeczenia się praw rodzicielskich. Najczęściej rodzice, przynajmniej na poziomie deklaracji, chcą odzyskać dzieci. Zdarza się, że sami byli wychowankami placówek lub dorastali w rodzinach dysfunkcyjnych, w których nie nauczyli się pełnienia ról rodzicielskich. Kontakt z rodzicami naturalnymi jest niejako wpisany w misję rodziny zastępczej. W ustaleniu warunków, częstotliwości i formy spotkań może pomóc koordynator rodzinnej pieczy zastępczej lub kurator i sąd. Warto jednak pamiętać, że odwiedziny nie są wskazane, jeśli dziecko było ofiarą lub świadkiem krzywdzenia, przemocy czy wykorzystywania seksualnego lub jeśli stanowczo odmawia spotkań z rodzicem lub rodzicami. W takich przypadkach o zakazie lub specjalnej regulacji kontaktów może zadecydować sąd.

W Polsce dużo się mówi o długich postępowaniach adopcyjnych, wieloletnim oczekiwaniu na adopcję i jednocześnie „przepełnionych” domach dziecka. Warto wiedzieć, skąd wynika to paradoksalne zestawienie. Większość rodziców wychowanków placówek opiekuńczo-wychowawczych ma jedynie ograniczoną władzę rodzicielską, a dopiero pozbawienie kwalifikuje dziecko do adopcji. Zanim, o ile w ogóle, dochodzi do pozbawienia, dziecko mogłoby wychowywać się w warunkach rodzinnych a nie instytucjonalnych.

Dzieci, które zamieszkały z rodziną zastępczą, różnie nazywają nowych opiekunów: czasem ciocią, wujkiem, czy babcią, dziadkiem, a czasami mamą i tatą. Dorosłym ciężko sobie wyobrazić, że dziecko może mieć jednocześnie np. mamę Asię, która je urodziła i odwiedza co tydzień, próbując w międzyczasie uporać się ze swoimi problemami, i mamę Anię, która jest z nim na co dzień, opiekuje się, przytula i czyta przed snem. Im lepszy jest kontakt i współpraca rodziców zastępczych i biologicznych, tym mniejszy lęk i konflikt lojalności przeżywa dziecko. Pisząc te słowa, wiem, że mogą wywoływać różne reakcje. I to jest normalne. Każda sytuacja, każde dziecko i jego rodzina mają swoją historię i doświadczenia, których nie da się ująć w jeden schemat. Problem pieczy zastępczej jest tak złożony i wymagający różnych perspektyw, że trudno uchronić się przed uproszczeniami. Tu nie ma jasnych odpowiedzi, a każde pytanie wymaga czasu, spotkania, rozmowy, atmosfery zrozumienia i akceptacji.

Reaguj. Masz prawo.

 

 

 

1010452_452916318149704_1779359930_n

Kampania Rzecznika Praw Dziecka

Reaguj na przemoc wobec dzieci – Masz prawo

http://jakreagowac.pl/

 

Dodałabym: Pozwól mi na spontaniczność, naturalność i bycie sobą. Zrozum, że muszę doświadczać i wyrażać różne emocje, by się rozwijać i uczyć radzenia sobie z nimi. Czasami jest mi smutno i płaczę, a czasem złoszczę się i to jest normalne. Wesprzyj mnie wtedy, ale nie odmawiaj prawa do płaczu lub gorszego samopoczucia.

 

Konsekwentnie czy niekonsekwentnie?

Wśród poradników  dla rodziców i opinii specjalistów trudno znaleźć stanowisko krytyczne wobec postulatu konsekwencji w wychowaniu dzieci. Spotkałam się jednak z dwiema odosobnionymi opiniami.

Pierwsza z nich pochodzi z książki Wychowanie zranionego dziecka (s. 50, Keck, Kupecky), a druga zawarta została w ciekawym artykule Agnieszki Stein O pożytkach płynących z niekonsekwencji, który można przeczytać tutaj: http://dzikiedzieci.pl/index.php?strona=126. Choć obie nie zalecają konsekwencji jako głównej zasady wychowania, są napisane w różnych duchu i wynikają z innych idei.

Autorzy Wychowania zranionego dziecka postrzegają niekonsekwencję jako „sposób na dziecko”,  możliwość przechytrzenia go i złamania rutyny. Radzą nie informować dziecka, co je spotka za niegrzeczne zachowanie, a własne reakcje zmieniać za każdym razem, tj. czasem ignorować, czasem skomentować, innym razem ukarać dziecko. Uważam, że dzieci, które doświadczyły wzrastania w rodzinach dysfunkcyjnych, gdzie panował chaos, brak jakichkolwiek metod wychowawczych i ciągła niepewność, co zrobią opiekunowie, przede wszystkim potrzebują poczucia bezpieczeństwa, stałości i przewidywalności, nawet jeśli ta stabilność wydaje im się czymś nieprzyjemnym, bo nieznanym. Stosowanie różnych sposobów i sztuczek, których jedynym celem jest wpłynięcie na zachowanie dziecka, bez dbałości o jego poczucie bezpieczeństwa i budującą się więź z opiekunami, uważam za krzywdzące i nieskuteczne w dłuższej perspektywie.

Agnieszka Stein natomiast radzi wybierać niekonsekwentne zachowania wówczas, gdy wypływają z prawdziwego zrozumienia dziecka i stanowią odpowiedź na jego aktualne potrzeby, ma to bowiem większą wagę niż bezwzględna konsekwencja (wywodząca się z behawioralnych teorii uczenia się). Jako przykład podaje sytuację, w której ojciec konsekwentnie odmawia wzięcia na ręce dużej już córki, która jednak o to prosi, bo jest już bardzo zmęczona. Okazuje się, że dziecko zaczyna wkrótce przejawiać objawy choroby, a na drugi dzień trafia do szpitala. Autorka pisze również, że dziecko, otoczone dorosłymi o różnych poglądach, osobowościach, którzy nie zawsze zachowują się zgodnie ze wspólną „linią wychowawczą”, może doświadczyć różnych relacji i różnorodności zachowań, które spotka później w „prawdziwym” świecie poza domem rodzinnym. Bliskość, umiejętność szczerego wyrażania uczuć i potrzeb oraz elastyczność zachowań przy zmieniających się warunkach, są istotniejsze niż bezwzględne przestrzeganie zasad i regulaminów.

Oczywiście na co dzień, zwłaszcza jeśli chodzi o bezpieczeństwo i zdrowie, warto się trzymać ustalonych z dzieckiem reguł. Pozwala to na budowanie zaufania do rodziców i ich kompetencji, socjalizację, wzrost samokontroli, naukę zasad życia społecznego. Nie można jednak stać się niewolnikiem konsekwencji, zapominając o realizacji potrzeb dziecka i priorytetowym traktowaniu więzi z nim.