Strefa komfortu czy stresu?

69000572_1547382305386761_771073429951479808_n

Wpis i grafika na stronie Agnieszki Stein przywołały skojarzenia z obserwacjami w gabinecie. Będąc w kontakcie z dzieckiem „zamrożonym”, dorośli czasem uznają, że są ignorowani, a dziecko wycofane. Spotykając dziecko w stanie walki, niekiedy błędnie się ocenia, że przejawia ono zaburzenia zachowania. Pamiętajmy, że kurczowe „trzymanie się” lęku i cierpienia nie jest wyborem, lecz niekiedy jedynym sposobem na przetrwanie. Potrzeba wspierającego i bezpiecznego środowiska i najczęściej terapii, by dziecko mogło „odpuścić” te obciążające strategie i skorzystać z bardziej rozwojowych. Wczoraj miałam dużą radość z obserwowania małego pacjenta, który jeszcze rok temu funkcjonował głównie w niebieskiej i zielonej strefie, a obecnie dominuje zielona i żółta :-)

Oryginalny wpis Agnieszki:

„Po internetach krąży taki obrazek o tym jak to trzeba się zmusić do wyjścia ze strefy komfortu, żeby zdarzył się rozwój. Po drodze przechodząc jeszcze przez strach i inne nieprzyjemne rzeczy. Może to widzieliście.
Za każdym razem jak to widzę myślę sobie o tym, że chciała bym się z wami podzielić tym jaka jest aktualna wiedza na ten temat. I jaka perspektywa sprawdza mi się w moim życiu i pracy.
Strefa komfortu to strefa regeneracji i odpoczynku. Potrzebujemy w niej być około 40% naszego czasu. Bycie w tej strefie jest rzeczywiście przyjemne i bezpieczne ale kiedy się nią nasycimy robi się nam nudno i mamy ochotę zacząć coś robić.
Wtedy trafiamy do strefy zielonej. Strefy kontaktów społecznych i rozwoju. Bycie w tej strefie też jest przyjemne i jest to przyjemność związana z wysiłkiem i podejmowaniem wyzwań.
To co ludzie zwykle nazywają strefą komfortu to nie jest żaden komfort tylko zamrożenie. To stan w którym nie jest wcale nam dobrze i bezpiecznie. Jesteśmy tam dlatego, że było za dużo, za trudno, zbyt zagrażająco. Wyjście z zamrożenia czyli z niebieskiej strefy nie odbywa się poprzez wysilanie się.
Piszę o tym przede wszystkim dlatego, że za jedno z najbardziej szkodliwych przekonań o rozwoju uważam to, że ludzie, którzy są w zamrożeniu, którym jest trudno muszą się tylko postarać i to wystarczy, żeby coś się zmieniło.
Bardzo często prowadzi to do ogromnego poczucia winy, wstydu, złości na siebie, że się nie udaje i przekonania, że coś jest z tą osobą nie tak.
Chcę więc jeszcze raz napisać – motywacja do zmiany to nie to samo co możliwość zmiany. Dużo częściej ludzie potrzebują pomocy i wiedzy co zrobić i jak a nie tego, żeby wysilać się jeszcze trochę bardziej.”

Ale najpierw – emocje

Kiedy oczekujemy opanowanego i skutecznego działania od małych dzieci, osób w kryzysie czy nastolatka z doświadczeniem traumy, zapominamy o najważniejszym. Fundamentem kontroli zachowania jest zdolność do regulacji emocji. Dziecko uczy się jej od narodzin w relacji z wrażliwym rodzicem. W razie niepowodzenia na tym wczesnym etapie, rozwój regulacji emocjonalnej staje się podstawowym celem terapii. Nie zaczynajmy od próby zmiany zachowań, pomijając konieczną bazę.41473068_1939317209461372_483555898111819776_n

Odczarować psychologa

Zastanawiasz się nad wizytą u psychologa? Możesz mieć sporo obaw i wątpliwości przed pierwszym spotkaniem. Krótko i rzeczowo nt. tego, kim jest, a kim nie jest psycholog, napisała autorka bloga Być Bliżej w tym poście, do którego przeczytania serdecznie zachęcam.

Psycholog to absolwent pięcioletnich studiów magisterskich. Dodatkowo może zostać psychoterapeutą, jeśli uczestniczy w całościowym czteroletnim szkoleniu z psychoterapii (lista rekomendowanych przez PTP ośrodków szkolących). Psycholog w swojej pracy wykorzystuje osiągnięcia nauki empirycznej (tj. opartej na badaniach), jaką jest psychologia, i respektuje zasady Kodeksu Etyczno-Zawodowego.

Psycholog nie stosuje magicznych sztuczek diagnostycznych ani w rozmowach z klientami, ani ze znajomymi czy rodziną (czasem słyszymy: „Boję się cokolwiek powiedzieć, bo przecież jesteś psychologiem i zaraz mnie zdiagnozujesz”). Relacjom towarzyskim nie przyświeca, mam nadzieję, intencja diagnozowania. A sam proces poznawania osobowości drugiego człowieka wymaga czasu, skupienia, odpowiednich narzędzi diagnostycznych i sprzyjających warunków. To raczej domorosła „psychologia” rodem z tygodników opiera się na „psychotestach” albo wskazówkach, jak w 10 krokach rozpoznać depresję czy zesp. Aspergera. Diagnoza to proces, w którym obydwie strony mają aktywną rolę w nadawaniu znaczenia pojawiającym się treściom. Jako badacze, w dużej mierze opieramy się na słowach osoby badanej, upewniając się jednocześnie i dopytując, czy dobrze coś rozumiemy. Obserwacje związane z mimiką i gestykulacją są pomocne, ponieważ dużo mówią o aktualnym stanie emocjonalnym, ale zazwyczaj też się je nazywa i omawia. Z kolei stosowane w diagnozie testy psychologiczne cechują się odpowiednio wysokimi standardami psychometrycznymi (obiektywność, rzetelność, trafność, standaryzacja, normalizacja i adaptacja do kultury).

Do tego, co znajdziemy w zalinkowanym tekście, chciałabym dodać, że psycholog nie jest (i nie ma być!) mistrzem manipulacji. Czasami spotykam się z oczekiwaniem, że „jako psycholog” na pewno potrafię i powinnam odpowiednio „podejść” dziecko/małżonka/współpracownika, w celu uzyskania informacji/zmotywowania/nakłonienia do czegoś. Bywa, że specjalista niespełniający takich próśb oceniany jest jako niekompetentny, co wynika ze stereotypu psychologa-praktyka stosującego magiczne techniki wpływu na ludzi. Rozmowa wspierająca nigdy nie powinna służyć wywieraniu wpływu na wspomaganego, by ten realizował nieswoje cele. Jest wręcz przeciwnie – wspieramy klientów i pacjentów w rozwoju niezależności w funkcjonowaniu i pracujemy nad lepszym rozpoznawaniem swoich potrzeb (z jednoczesnym respektowaniem granic własnych i innych). Psycholog powinien w swoich interwencjach pomocowych stanowić model empatycznej, bezpośredniej, szczerej i asertywnej komunikacji, bez ukrytych motywów, podwójnych komunikatów, budzenia poczucia winy czy kokietowania.

Poza tym psycholog, w odróżnieniu od wsparcia, które możesz uzyskać od przyjaciela czy życzliwej bliskiej osoby, raczej nie ucieknie się do łatwego pocieszania czy sypania z rękawa radami i rozwiązaniami. Możesz się natomiast spodziewać uważnego wysłuchania, nazywania uczuć, dzielenia się skojarzeniami, podsumowywania i porządkowania treści, które przekazujesz. Równolegle pojawia się przestrzeń na konfrontacje i interpretacje, które nie służą krytyce czy ocenie, ale mają pomóc w zauważeniu procesów, które trudno dostrzec samemu. Wtedy też zaczyna kiełkować proces zmiany. Pamiętaj, że dla skuteczności pomagania specjalista nie od razu wypowiada na głos wszystkie swoje spostrzeżenia czy hipotezy. Robi to w możliwie najlepszym momencie z perspektywy poziomu rozwoju relacji terapeutycznej, zaufania i bezpieczeństwa. Poziom aktywności psychologa będzie się różnił w zależności od podejścia teoretycznego, na którym się opiera, oraz rodzaju pomocy, z której korzystasz (konsultacje, poradnictwo, psychoterapia). O różnych podejściach w psychoterapii możesz poczytać tutaj. Nie bez znaczenia jest też osobowość, temperament czy poczucie humoru samego psychologa.

Spotkałam się kiedyś ze stwierdzeniem, że od psychologa powinno się wychodzić w wyśmienitym humorze, z podbudowanym poczuciem wartości i pewnością siebie. Co więcej, miałoby to być wyznacznikiem skuteczności oddziaływań psychologicznych. Nie jest to do końca prawda. Owszem, kiedy mówimy o zakończonej terapii, często jednym z osiągniętych rezultatów jest wzrost poczucia szczęścia, komfortu i spełnienia. Jednak podczas poszczególnych spotkań istotne jest pozwolenie sobie na odczuwanie również negatywnych emocji i skonfrontowanie się z żalem, gniewem czy pustką. Prowadzi to do nawiązania bliższego i autentycznego kontaktu z wewnętrznymi przeżyciami. I co ważne, z całym ich wachlarzem. Wzbudzenie autorefleksji i poszerzanie pola samoświadomości to ogromny postęp dla każdego z nas. Również psychologa. Bo to też człowiek ; )

Szkolenia, seminaria, dyskusje

Zachęcam specjalistów (i nie tylko) do obserwowania działań Fundacji Przyjaciele Martynki.

Już pod koniec marca w Poznaniu odbędzie się interesująca dyskusja panelowa z udziałem ekspertów, dotycząca traumy prenatalnej, perinatalnej i postnatalnej.

Po szczegóły zapraszam tutaj http://www.fundacjaprzyjacielemartynki.pl/aktualnoci/54-truama-prenatalna,-perynatalna-i-postnatalna.html

O tym, dlaczego nastolatki z rodzin zastępczych wymagają szczególnego wsparcia od dorosłych

Zadania rozwojowe typowe dla okresu dorastania

Zadanie rozwojowe adolescencji to, wg Eriksona, rozwiązanie kryzysu między tożsamością a rozproszeniem tożsamości. Pozytywne rozwiązanie tego konfliktu prowadzi do zyskania poczucia bycia sobą, ciągłości w czasie i przestrzeni oraz do zdolności podejmowania określonych ról w życiu. Tożsamość tworzy się przez wybór celów, zinternalizowanie wartości, przekonań oraz określenie grup, z jakimi osoba chce się identyfikować i do jakich przynależeć. W formowaniu dojrzałej tożsamości młodzi ludzie potrzebują od dorosłych adekwatnego i dojrzałego wsparcia (Brzezińska, 2012). Nastolatek jest w stanie przyjąć to wsparcie, jeśli istnieje między nim a dorosłym więź (o czym warto pamiętać w kontekście opieki zastępczej, szczególnie jeśli ma ona swój początek w okresie adolescencji). Czytaj dalej »