Reaguj. Masz prawo.

 

 

 

1010452_452916318149704_1779359930_n

Kampania Rzecznika Praw Dziecka

Reaguj na przemoc wobec dzieci – Masz prawo

http://jakreagowac.pl/

 

Dodałabym: Pozwól mi na spontaniczność, naturalność i bycie sobą. Zrozum, że muszę doświadczać i wyrażać różne emocje, by się rozwijać i uczyć radzenia sobie z nimi. Czasami jest mi smutno i płaczę, a czasem złoszczę się i to jest normalne. Wesprzyj mnie wtedy, ale nie odmawiaj prawa do płaczu lub gorszego samopoczucia.

 

Jedno wspomnienie o “Reaguj. Masz prawo.

  1. Dyskusja z Facebooka:

    Iza: Absolutnie się z tym nie zgadzam…niestety…teza ” wejdź mi na głowę i rób co chcesz, czyli pozwól mi na naturalność, spontaniczność i bycie sobą” to w moim odczuciu nie jest metoda wychowawcza,zwłaszcza jesli moje dziecko ma 7 dni w tygodniu gorsze dni, czasami nawet kilka godzin dziennie, nie mówiąc o konsekwencjach w postaci wymalowanych markerem ścian ( spontaniczność ), wrzeszczeniem w niebo-głosy,żeby się wyszumieć nie bacząc na czas i miejsce ( naturalność ) i „nie bo nie”( czyli bycie sobą ). Wychowuję swoje dziecko najlepiej jak umiem, kocham najbardziej na świecie, ale niestety czasami tłumaczenie, rozmowa i wszystkie inne tego typu zabiegi to tylko teoria. Praktyka wygląda tak, że wystarczy, że raz a porządnie ryknę na dziecko i dopiero wówczas pojmuje ono, że np.nie wkłada się paluszków do palnika z gazem a kratka na balkonie na I piętrzenie służy do wspinania się,bo to nie drabinka jak na placu zabaw. Nie biję mojego dziecka, ale przyznaję, że lekkiego klapsa kilka razy dostała, a że to mądre i kumate dziecko od razu pojęła, że to już nie są żarty. Wydaje mi się, że zmierzamy do wychowania bezstresowego pokolenia, któremu wszystko wolno i wszystko się należy, bo tak!

    Zakątek: Uważam, że nie istnieje coś takiego jak „bezstresowe wychowanie”. Dzieci i nastolatki, które zachowują się w sposób ryzykowny, są roszczeniowe, nie respektują zasad, nie odnajdują się w grupie rówieśniczej, zazwyczaj doświadczały wysokiego poziomu stresu, a w ich domach panował chaos i niestabilność oraz brak jasnych zasad. To oczywiste, że sytuacje niebezpieczne, które przytaczasz, wymagają natychmiastowych reakcji – zapewnienia dziecku bezpieczeństwa, czasem przez jego odsunięcie, przytrzymanie, czy unieruchomienie, jeśli jest agresywne.
    Pisząc o potrzebie naturalności mam na myśli np. ukrywanie smutku, bo tatuś mówi, że faceci nie płaczą (brak przyzwolenia na emocje) albo manipulowanie, granie, kokietowanie dorosłych, by uzyskać cel (bo np. zwykła prośba nie powoduje reakcji rodzica). Chodzi mi o bycie dzieckiem i pozwolenie sobie na dziecięcość, zabawę, radość, złość i cały wachlarz emocji – tego bardzo brakuje dzieciom krzywdzonym albo przejmującym role opiekuńcze wobec rodziców (np. w rodzinach z problemem alkoholowym). W przypadku wychowanków pieczy zastępczej, którzy doświadczali zaniedbania lub przemocy, naturalność i odzyskanie dziecięcej spontaniczności jest często pierwszym celem terapeutycznym. W rodzinach, gdzie jest miłość, otwarta komunikacja, a dziecko ma odpowiednie warunki do rozwoju, ten postulat rzeczywiście może się wydawać przesadzony. Polecam książkę „Dziecko z bliska” Agnieszki Stein, która pokazuje, jak z miłością, szacunkiem i zachowywaniem granic dbać zarówno o relację z dzieckiem, jak i jego rozwój społeczny, samodzielność, empatię. Warta przeczytania jest też książka „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały..” – bardzo praktycznie pokazuje, w jaki sposób ułatwiać dziecku wyrażanie uczuć, bez deprecjonowania ich.
    Dodam jeszcze, bo może nie jest to oczywiste, że ja również nie zgadzam się z tezą „wejdź mi na głowę i rób co chcesz”. Granice spontaniczności są dla mnie jasne – dopóki dziecko nie robi krzywdy sobie ani innym osobom czy zwierzętom. Można dodać granicę związaną z niszczeniem sprzętów, warto jednak pamiętać, że na pewnych etapach rozwoju kontrola impulsów i zachowań nie jest jeszcze dziecku dostępna, dlatego rodzic musi pomagać w regulacji emocji i zachowania.

    Iza: Dość wymijająca odpowiedź w stosunku do tego co napisałam wyżej , w poście ani udostępnionym linku nie ma bowiem mowy o jakiejkolwiek patologii czy braku akceptacji ze strony np. rodzica alkoholika, jest tylko uogólniona mantra, którą każdy rodzic winien powtarzać, bo tak z założenia trzeba. To nie poezja, aby czytelnik domyślał się co autor tekstu miał na myśli. ( przepraszam za dość zaczepny ton z mojej strony, ale temat wzbudził we mnie sporo emocji, ale też zainteresowanie ). Bardzo chętnie natomiast sięgnę po książki, które polecasz, wydaje mi się, że każdy rodzic powinien w swoich zasobach takowe posiadać. Jednocześnie jako mama trzylatki dopowiem tylko z dużej ostrożności rzecz jasna, że każda książka tego typu to miła lektura do wykreowania idealnego wizerunku rodzica i dziecka, rzeczywistość i praktyka wyglądają niestety zupełnie inaczej biorąc pod uwagę fakt, że oprócz należytego wychowania każde dziecko ( i rodzic ) mają także swój charakter niejednokrotnie ciężki i trudny do ujarzmienia. Wiedzą o tym wszystkie te osoby, które posiadają dzieci i nacodzień borykają się z problemem ” nie bo nie”

    Zakątek: Akurat te książki pokazują, że każdy (nawet rodzic jest człowiekiem i ma prawo do błędów. W ogóle myślę, że jeśli rodzic daje sobie przyzwolenie na takie ludzkie bycie „nieidealnym”, ale potem jest w stanie przyznać się do błędu, przeprosić dziecko, to daje mu lepszą naukę niż gdyby za wszelką cenę bronił wizerunku nieomylnego rodzica. A co do przykładów z pogranicza patologii, to z jednej strony jest to pewnie moje „spaczenie zawodowe”, bo na co dzień pracuję z dziećmi, które doświadczyły wiele złego ze strony dorosłych. Z drugiej strony link prowadzi do kampanii dot. przemocy wobec dzieci, dlatego nasunęły mi się przykłady pokazujące konsekwencje notorycznego nierespektowania punktów tej „mantry”. Niemniej jestem zdania, że gdyby rodzice stosowali się do tych zaleceń, mniej dzieci byłoby agresywnych, nieszczęśliwych, o niskim poczuciu własnej wartości. Dzięki za zaczepność, każda dyskusja jest potrzebna:)

    Iza: Dobra dyskusja nie jest czasem straconym – cytując klasyka;) Myślę, że jeszcze niejednokrotnie „zaczepię” Cię i podebatujemy na temat wychowania dzieci ( i rodzciów ) Pozdrawiam

Skomentuj

Twój email nie będzie opublikowany. Pola wymagane zaznaczone są gwiazdką

Możesz skorzystać z tych tagów HTML: <pre><a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong></pre>