Odczarować psychologa

Zastanawiasz się nad wizytą u psychologa? Możesz mieć sporo obaw i wątpliwości przed pierwszym spotkaniem. Krótko i rzeczowo nt. tego, kim jest, a kim nie jest psycholog, napisała autorka bloga Być Bliżej w tym poście, do którego przeczytania serdecznie zachęcam.

Psycholog to absolwent pięcioletnich studiów magisterskich. Dodatkowo może zostać psychoterapeutą, jeśli uczestniczy w całościowym czteroletnim szkoleniu z psychoterapii (lista rekomendowanych przez PTP ośrodków szkolących). Psycholog w swojej pracy wykorzystuje osiągnięcia nauki empirycznej (tj. opartej na badaniach), jaką jest psychologia, i respektuje zasady Kodeksu Etyczno-Zawodowego.

Psycholog nie stosuje magicznych sztuczek diagnostycznych ani w rozmowach z klientami, ani ze znajomymi czy rodziną (czasem słyszymy: „Boję się cokolwiek powiedzieć, bo przecież jesteś psychologiem i zaraz mnie zdiagnozujesz”). Relacjom towarzyskim nie przyświeca, mam nadzieję, intencja diagnozowania. A sam proces poznawania osobowości drugiego człowieka wymaga czasu, skupienia, odpowiednich narzędzi diagnostycznych i sprzyjających warunków. To raczej domorosła „psychologia” rodem z tygodników opiera się na „psychotestach” albo wskazówkach, jak w 10 krokach rozpoznać depresję czy zesp. Aspergera. Diagnoza to proces, w którym obydwie strony mają aktywną rolę w nadawaniu znaczenia pojawiającym się treściom. Jako badacze, w dużej mierze opieramy się na słowach osoby badanej, upewniając się jednocześnie i dopytując, czy dobrze coś rozumiemy. Obserwacje związane z mimiką i gestykulacją są pomocne, ponieważ dużo mówią o aktualnym stanie emocjonalnym, ale zazwyczaj też się je nazywa i omawia. Z kolei stosowane w diagnozie testy psychologiczne cechują się odpowiednio wysokimi standardami psychometrycznymi (obiektywność, rzetelność, trafność, standaryzacja, normalizacja i adaptacja do kultury).

Do tego, co znajdziemy w zalinkowanym tekście, chciałabym dodać, że psycholog nie jest (i nie ma być!) mistrzem manipulacji. Czasami spotykam się z oczekiwaniem, że „jako psycholog” na pewno potrafię i powinnam odpowiednio „podejść” dziecko/małżonka/współpracownika, w celu uzyskania informacji/zmotywowania/nakłonienia do czegoś. Bywa, że specjalista niespełniający takich próśb oceniany jest jako niekompetentny, co wynika ze stereotypu psychologa-praktyka stosującego magiczne techniki wpływu na ludzi. Rozmowa wspierająca nigdy nie powinna służyć wywieraniu wpływu na wspomaganego, by ten realizował nieswoje cele. Jest wręcz przeciwnie – wspieramy klientów i pacjentów w rozwoju niezależności w funkcjonowaniu i pracujemy nad lepszym rozpoznawaniem swoich potrzeb (z jednoczesnym respektowaniem granic własnych i innych). Psycholog powinien w swoich interwencjach pomocowych stanowić model empatycznej, bezpośredniej, szczerej i asertywnej komunikacji, bez ukrytych motywów, podwójnych komunikatów, budzenia poczucia winy czy kokietowania.

Poza tym psycholog, w odróżnieniu od wsparcia, które możesz uzyskać od przyjaciela czy życzliwej bliskiej osoby, raczej nie ucieknie się do łatwego pocieszania czy sypania z rękawa radami i rozwiązaniami. Możesz się natomiast spodziewać uważnego wysłuchania, nazywania uczuć, dzielenia się skojarzeniami, podsumowywania i porządkowania treści, które przekazujesz. Równolegle pojawia się przestrzeń na konfrontacje i interpretacje, które nie służą krytyce czy ocenie, ale mają pomóc w zauważeniu procesów, które trudno dostrzec samemu. Wtedy też zaczyna kiełkować proces zmiany. Pamiętaj, że dla skuteczności pomagania specjalista nie od razu wypowiada na głos wszystkie swoje spostrzeżenia czy hipotezy. Robi to w możliwie najlepszym momencie z perspektywy poziomu rozwoju relacji terapeutycznej, zaufania i bezpieczeństwa. Poziom aktywności psychologa będzie się różnił w zależności od podejścia teoretycznego, na którym się opiera, oraz rodzaju pomocy, z której korzystasz (konsultacje, poradnictwo, psychoterapia). O różnych podejściach w psychoterapii możesz poczytać tutaj. Nie bez znaczenia jest też osobowość, temperament czy poczucie humoru samego psychologa.

Spotkałam się kiedyś ze stwierdzeniem, że od psychologa powinno się wychodzić w wyśmienitym humorze, z podbudowanym poczuciem wartości i pewnością siebie. Co więcej, miałoby to być wyznacznikiem skuteczności oddziaływań psychologicznych. Nie jest to do końca prawda. Owszem, kiedy mówimy o zakończonej terapii, często jednym z osiągniętych rezultatów jest wzrost poczucia szczęścia, komfortu i spełnienia. Jednak podczas poszczególnych spotkań istotne jest pozwolenie sobie na odczuwanie również negatywnych emocji i skonfrontowanie się z żalem, gniewem czy pustką. Prowadzi to do nawiązania bliższego i autentycznego kontaktu z wewnętrznymi przeżyciami. I co ważne, z całym ich wachlarzem. Wzbudzenie autorefleksji i poszerzanie pola samoświadomości to ogromny postęp dla każdego z nas. Również psychologa. Bo to też człowiek ; )