Ostrzeżenie przed terapią więzi, czyli…

CAM00221

Chcąc pisać o więzi i jej zaburzeniach, warto już na wstępie zdecydowanie zaznaczyć różnicę między podejściem opartym o klasyczną teorię przywiązania Bowlby’ego i najnowsze badania nad rozwojem mózgu, a zbiorem niebezpiecznych oddziaływań paraterapeutycznych, nazywanych myląco terapiami więzi. „Terapia wymuszonego kontaktu” (holding) czy „rebirthing” to niebezpieczne metody, w których przekracza się granice fizyczne i psychiczne dziecka, a ich efekty, jeśli się pojawiają, wynikają raczej z zastraszenia i złamania woli dziecka niż modyfikacji wzorca przywiązania i poprawy relacji w rodzinie. O tragicznych w skutkach „terapiach” można przeczytać w najnowszej książce Tomasza Witkowskiego Zakazana psychologia tom II. Rozdział mówiący o „szarlatanerii w obszarze terapii dziecięcej” został udostępniony na stronie autora.
Źródło: http://www.tomaszwitkowski.pl/page22.php

Choć nie zgadzam się z założeniem Tomasza Witkowskiego, że dzieciństwo nie ma wpływu na rozwój osobowości, uważam, że należy w zdecydowany sposób ostrzegać przed korzystaniem z niesprawdzonych i szkodliwych metod terapii. Jeśli odrzucimy te niebezpieczne, niekontrolowane terapie, nadal jednak pozostaje problem wielu rodzin zastępczych i adopcyjnych opiekujących się dziećmi ze zdezorganizowanym wzorcem przywiązania lub reaktywnymi zaburzeniami więzi (RAD). Opiekunowie szukający, często na własną rękę, pomocy, niekoniecznie posiadają umiejętności weryfikacji naukowej oferowanych im metod. Jeśli do tego czują bezsilność, zmęczenie i rezygnację związaną z frustracją wynikającą z trudności z nawiązaniem relacji z dzieckiem, będą skłonni korzystać z pomocy każdego terapeuty zapewniającego ich o możliwości pomocy. Myślę, że oprócz ostrzegania przed „szarlantanerią”, trzeba wskazywać metody bezpieczne, niekoniecznie spektakularne i szybkie w efektach, ale pozwalające na zbudowanie prawdziwej więzi, opartej na poczuciu bezpieczeństwa i zaufaniu.

Jak pisze Witkowski: „Terapia oparta na więzi (attachment-based therapy), bo tak dla odróżnienia od terapii więzi (attachment therapy) ją nazwano, jest alternatywą dla tych opisywanych przeze mnie […] Niestety, jest to propozycja wyłącznie dla terapeutów i rodziców, którzy wspólnie nie boją się wziąć na siebie odpowiedzialności za wynik pracy z trudnym dzieckiem, jak również za ewentualne porażki.”  Autor kończy jednak tym stwierdzeniem rozdział, nie podając źródeł dostępnych w Polsce.

W bardzo rzetelny i przekonujący sposób o krzywdzeniu dzieci pod przykrywką „terapii” pisze również psychiatra dziecięcy Bruce D. Perry w fascynującej książce O chłopcu wychowywanym jak pies w rozdziale Diabelska panika. Autor jednak, w odróżnieniu od Witkowskiego, opisuje badania z dziedziny medycyny i neuropsychologii, związane z ekspresją genów, rozwojem i neurochemią mózgu, układem hormonalnym, które ukazują ogromny wpływ wczesnodziecięcych doświadczeń na to, jak rozwija się nasza osobowość, zachowania, kompetencje społeczne i empatia. W kolejnych odsłonach przybliżę niektóre odkrycia, opisywane przez Perry’ego, w celu przedstawiania dobrych i dostępnych (!) metod dla rodziców, opartych na wiedzy naukowej i doświadczeniu klinicznym.